System podatkowy będzie skomplikowany, no i nie licz na emeryturę

Zbliża się ostatni termin na wypełnienie deklaracji podatkowej za ubiegły rok. Wielu osobom na samą myśl jeżą się włosy na głowie, a na widok formularza PIT-X (pod X wstaw sobie odpowiednie oznaczenie) robi im się słabo. Wypełnienie takiego formularza nie jest proste (dziesiątki pól, różne ulgi a jak jeszcze ktoś ma dochód z wielu źródeł to dopiero się robi zamieszanie) więc odkładali to, a teraz doszła do tego presja czasu…

Gdy w głowie klarował mi się obraz tego artykułu, natrafiłem bardzo ciekawy wpis na blogu biz.blox.pl, w którym autor opisuje propozycję wicepremiera Pawlaka dotyczącą systemu emerytalnego.

(…)Zaproponował bowiem ultralibaralny, minimalistyczny system ubezpieczeń emerytalnych polegający na tym, że każdy zatrudniony, niezależnie od zarobków, płaci składkę 120 złotych miesięcznie, a po przejściu na emeryturę otrzymuje 1200 złotych miesięcznie (kwotę wystarczającą do godnego przeżycia) – także niezależnie od dawnych zarobków. Dodatkowo, na własną rękę mógłby oszczędzać w bankach i funduszach, jednak państwo nie miałoby nic do tego.(…)

Słusznym podejściem do sprawy wykazał się autor badając matematyczną podstawę tego pomysłu. Przyjął następujące założenia:

  • młody człowiek po studiach zaczyna pracę nie później niż w wieku 25 lat;
  • prawo do emerytury nabywa się po osiągnięciu 65 roku życia;
  • średnia długość życia wynosi 75 lat;
  • zbierane pieniądze są inwestowane i osiągają roczną stopę zwrotu 5% ponad inflację.

Moim zdaniem bardzo słuszne, chociaż  średnia roczna stopa wzrostu mogłaby być w wariancie pesymistycznym w okolicach 4%. Jak twierdzi autor obliczeń przy 4% też się wszystko domyka. Jak to wygląda w oparciu o liczby?

  • 26 rok życia – na koncie 1440 złotych (wpłacone w pierwszym roku);
  • 27 rok życia – na koncie 1440*1.05 złotych (wpłacone w pierwszym roku z odsetkami) + 1440 złotych (wpłacone w drugim roku) = 1512 + 1440 = 2952 złotych;
  • 28 rok życia – na koncie 2952*1.05 złotych + 1440 złotych = 3100 + 1440 = 4540 złotych;
  • (…)
  • 65 rok życia – na koncie 173956 złotych;
  • 66 rok życia – na koncie (173956 – 14400) * 1,05 złotych (pierwszy rok wypłaty, odsetki od reszty) = 159556 + 1,05 = 167534;
  • 70 rok życia – na koncie 138471 złotych;
  • (…)
  • 82 rok życia – na koncie 8008 złotych;

Jak widać z matematycznego punktu widzenia wszystko jest ok. Oczywiście propozycja wicepremiera została skrytykowana przez – jak ich nazwał autor wpisu – „emerytalne towarzystwo wzajemnej adoracji”. Mnie szczególnie zainteresował jeden komentarz:

Wiktor Wojciechowski, ekonomista fundacji FOR, mówi, że gdyby obniżono składkę emerytalną do 100 zł miesięcznie dla mężczyzny zarabiającego średnią krajową, to po 40 latach pracy zgromadzone składki wystarczyłyby na wypłatę 265 zł brutto emerytury! To ponad 400 zł mniej, niż wynosi obecnie gwarantowana ustawowo emerytura minimalna (706 zł).

Ja na miejscu ekonomisty fundacji FOR powiedziałbym mocniej: „Te marne 120 złotych od łebka przecież nie wystarczą na utrzymanie ZUS-u, a co dopiero na wypłatę emerytur!” A może właśnie chodzi o to, żeby już nie utrzymywać ZUS-u?

No właśnie! Jeżeli obniżylibyśmy składkę to z czego utrzymałby się ZUS? Jakoś fundusze inwestycyjne sobie radzą w takiej sytuacji… Prawdę mówiąc, podobnie jak autor przytoczonego przeze mnie wpisu, nie liczę na emeryturę z ZUS.

Wracając do podatków…

Analogicznie jest w przypadku podatków. Uproszczenie systemu podatkowego, zlikwidowanie ulg i wprowadzenie jednolitej stawki podatkowej dla wszystkich obywateli sprawiłoby, że formularz PIT mógłby mieć format pocztówki i poza danymi osobowymi zawierać 2 pola:

  1. Uzyskany w ubiegłym roku dochód
  2. Dochód z pola nr 1. pomnożony przez X% co w efekcie dawałoby kwotę podatku do zapłacenia

Obecny obraz systemu podatkowego dosyć ironicznie podsumował Piotr Waydel pisząc o podatkach na Dochodowo:

Kiedyś, w zamierzchłej przeszłości były straszne podatki – dziesięcina. Trzeba było oddać co dziesiąty grosz. Ale wzajemna wymiana usług nie była opodatkowana. Dziś jest znacznie lepiej. Możemy zatrzymać około 30%.

O tym, że można inaczej, niech świadczy przykład polityki prezydenta Gruzji, opisany w tygodniku Wprost:

(…) Saakaszwili konsekwentnie realizuje radykalnie wolnorynkową politykę. Od objęcia stanowiska w 2004 r. zlikwidował już prawie 90 proc. wszystkich koncesji i pozwoleń, sprawił, że założenie firmy trwa jedynie trzy dni (w Polsce – 32), wprowadził podatek liniowy (20 proc. dla osób fizycznych i 15 proc. dla firm) oraz zlikwidował lub zredukował większość ceł.(…)

Pojawia się jednak pytanie – to samo co w przypadku systemu emerytalnego – Co mieliby robić ci wszyscy urzędnicy?

Może Cię zainteresować:

  • Witam,

    A gdzie uwzględniona inflacja? Kwota wpłat nie jest ani rewaloryzowana co rok o wskaźnik inflacji (co sugerował p. Pawlak) ani wypłaty nie są takie jak powinny.

    W 66. roku życia dzisiejsze 1200 zł nie ma takiej samej wartości a dużo mniejszą.

    Uwzględnijmy np. 3% inflację w tych wyliczeniach i zobaczmy jak wtedy prezentują się te kwoty.

    PS. Nie jestem z ZUSu 🙂
    PS2. W wyliczaniach w 66. roku w drugim działaniu powinno być mnożenie a nie dodawanie.

    Pozdrawiam,
    Paweł

    • Dzięki Pawle za komentarz.
      O inflacji autor obliczeń napisał w założeniach: „5% ponad inflację”. Możemy te 5% nazwać średnią roczną „realną” stopą zwrotu.

      Z tym znakiem dodawaniem zamiast mnożenia to zwykła „literówka” autora, bo wartości zostały wymnożone. Ja natomiast nie chciałem ingerować w treść zamieszczanego cytatu.

  • Witaj Jakub,

    Własnie widzę, że to cytat tak więc zostawmy jak jest.

    Co do inflacji to widziałem, że jest ona uwzględniona w obliczeniach odnośnie zysków. Ale trzeba ją także uwzglednić we wpłatach: w drugim roku już nie wpłacalibyśmy 120 zł tylko 120 zł * 1,03, w 3. (120 * 1,03) * 1,03 itd.

    Tak samo z wypłatą. Za 65 lat przy 3% inflacji dzisiejsze 1200 zł warte będzie 175,71 zł – http://www.czytosieoplaca.pl/wplyw-inflacji.html?kwota=1200&lata=65&inflacja=3&oblicz=Oblicz+wynik%21 tak więc to też trzeba uwzględniać.

    Pozdrawiam,
    Paweł

    • Masz rację. Uwzględnienie inflacji tylko w przypadku zysków nie wystarcza.