Jak nie kupować pod wpływem emocji

Końcówka roku 2009 nie była dla mnie najlepsza pod względem finansowym. Mając przed sobą perspektywę wydatków związanych z prezentami świątecznymi zmuszony byłem do poszukania dodatkowych oszczędności.

Za każdym razem gdy szedłem na zakupy, w mojej głowie pojawiało się ostrzeżenie, że nie mogę za dużo wydać. Ta myśl doprowadziła mnie do tego, że zacząłem kwestionować każdy zakup.

Nie ma się co oszukiwać – zakupy robimy pod wpływem emocji. Emocje te wywoływane są zazwyczaj przez reklamę albo przez dobrego sprzedawcę. Efektem takich zakupów jest masa rzeczy, które użyjemy raz albo wcale. Dotyczy to także jedzenia. Pomyśl, ile w ostatnim miesiącu wyrzuciłeś zepsutych, czy przeterminowanych produktów z lodówki?

W moim przypadku kwestionowanie każdego zakupu sprowadzało się do pytania: Czy ja na prawdę tego potrzebuję? Zadawałem je sobie za każdym razem gdy miałem włożyć coś do koszyka, albo kliknąć przycisk „Kup”. Zaskakujące było to, że w większości przypadków odpowiedź brzmiała „nie, mogę się bez tego obejść”.

Bądź świadomy, że kupujesz pod wpływem emocji i kwestionuj swoje zakupy.

Poniższe wskazówki mogą Ci w tym pomóc:

  • Pomyśl, czy na pewno tego potrzebujesz.
  • Zastanów się, czy nie posiadasz już takiego przedmiotu. Czy kupno kolejnego (tu możesz podać cokolwiek od kubka na kawę, przez perfumy, sprzęt AGD, RTV, po samochód) mimo, że masz już taki w domu, to najlepszy pomysł?
  • Czy masz już coś, co spełnia tą samą funkcję? Kupno odtwarzacza mp3 może nie być konieczne gdy masz telefon, który też pozwala na słuchanie muzyki.
  • Wyobraź sobie, że ktoś Ci oferuje przedmiot, który chcesz kupić albo jego równowartość w gotówce. Co wybierzesz? Taka wizualizacja jest bardzo pomocna, gdy zastanawiasz się nad zakupem droższych rzeczy.
  • Gdy jest to większy zakup, odczekaj tydzień albo miesiąc i sprawdź czy ten przedmiot był Ci potrzebny. W większości przypadków zapomnisz, o tym zakupie.

Jakie są Twoje sposoby na ograniczenie zakupów pod wpływem emocji?

Może Cię zainteresować:

  • Leokadia

    na pewno należy uważać by nie kupować czegoś pochopnie, ale nie wolno wpaść w drugą skrajność; w końcu czasem kupuje się coś by sprawić sobie frajdę i może to być coś mniej potrzebnego, ale coś co sprawi, że będę miała lepszy humor (a przecież to jest szalenie ważne); dla mnie mogą to być jakieś kolczyki, koraliki czy nowa apaszka – nie muszą być drogie, ale chcę poczuć, że zrobiłam to dla siebie

  • Zgadzam się, że oferty czychają na nas na każdym kroku i w każdym miejscu, ja staram się bronic przed tym atakiem robiąc listę zakupów. Dzięki takiej małej pomocnej karteczce możemy trenować siłę charakteru i zaoszczędzić parę groszy, które skumulowane możemy przeznaczyć na wymarzony zakup.

  • Zgadzam się w 100% z autorem, chyba jestem fanem zwracania uwagi na to, czy coś jest mi potrzebne.

    Nie pamiętam, abym w ciągu ostatnich 3 lat kupił coś zbędnego, no może poza papierosami, ale – jak to Kuba ma w zwyczaju pisać – to jest temat na inny artykuł 😉

    Wchodząc do sklepu mam już dokładną wizję tego, co chcę kupić. Ponieważ robię zakupy codziennie w tym samym sklepie, znam go na pamięć i wiem, gdzie co jest. Ustawiam swój GPS – idę wziąć to, czego chcę/potrzebuję i wychodzę ze sklepu.

    Dzięki temu pozostałe towary praktycznie dla mnie nie istnieją. Nie widzę ich. Oczywiście to jest wybór świadomy i czasami zdarzają się sytuacje, że coś zauważę kontem oka i się zatrzymam, aby przyjrzeć się dokładniej. Na szczęście mam na to niezawodny sposób. Zadaję sobie pytanie, czy myślałem o kupnie tej rzeczy przed wejściem do sklepu? Jeżeli nie, odstawiam towar na półkę i idę dalej.